Mimo, że reguły rządzące rynkami obrotu nieruchomościami w Europie są generalnie dość zbliżone, każdy rynek ma swoją specyfikę. Każdy ma również swoją „mitologię”, czyli zbiór obiegowych opinii często mijających się z prawdą. Na dodatek te opinie ewoluują odpowiednio do wydarzeń na rynku w danym czasie.
Mit numer 1: "Brexit, pandemia i inwazja na Ukrainę spowodowały na hiszpańskim rynku wysyp nieruchomości, które można kupić za połowę ceny”
Nic bardziej mylnego.
Brexit owszem, na chwilę wprowadził zamieszanie w procedurach i formalnościach, niezbędnych przy kupnie lub sprzedaży nieruchomości w Hiszpanii przez obywateli brytyjskich. Nie pozbawił ich jednak ani na moment zaszczytnego pierwszego miejsca we wszelkich rankingach. Od lat byli i nadal są największą grupą inwestorów zagranicznych kupujących nieruchomości w Hiszpanii.
Pandemia i lockdown faktycznie spowodowały spadek ilości transakcji na rynku nieruchomości w Hiszpanii w roku 2020 o prawie 50%. Jednak rynek szybko dźwignął się z tego kryzysu. W drugim kwartale 2021 roku popyt na nieruchomości w Hiszpanii wśród inwestorów z różnych krajów był rekordowy i taka tendencja się utrzymuje. W tym roku pierwszy kwartał zakończył się 25% wzrostem rynku nieruchomości. Cudzoziemcy kupili w tym czasie 21.638 nieruchomości, co stanowi wzrost o 73% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Inwazja Rosji na Ukrainę wpłynęła na rynek nieruchomości w Hiszpanii, ale odwrotnie niż można by się było spodziewać. Po pierwsze nie wysypały się na rynek nieruchomości należące do Rosjan. Ponieważ obywatele rosyjscy zostali objęci sankcjami i nie wolno im przyjąć na konto w Hiszpanii sumy większej niż 100k EUR, sprzedawanie nieruchomości przez nich zostało przyblokowane. Oczywiście niektórzy z nich znaleźli już luki prawne, dzięki którym pojedyncze sprzedaże się odbywają. większość jednak ma związane ręce.
Mit numer 2: "w Hiszpanii można kupować nieruchomości za gotówkę”
Owszem, kilkadziesiąt lat temu było tu El Dorado dla wszelkiej maści przedsiębiorców czerpiących zyski z mniej lub bardziej legalnych źródeł. Costa del Sol była schronieniem dla bossów mafii z całego świata, a oni w rewanżu inwestowali tutaj pokaźne sumy w legalne (dla odmiany) interesy. Mimo wysiłków hiszpańskiego rządu, żeby tę sytuację opanować, przychodzenie do notariatu z przysłowiową walizką pieniędzy było tu ponoć na porządku dziennym. Nikt nie sprawdzał skąd pochodzą pieniądze z walizki, więc pranie pieniędzy i korupcja kwitły. (Dla zainteresowanych: poczytajcie o „Caso Malaya”).
Mit numer 3: "w Hiszpanii jakość budowy jest bardzo niska"
To zależy. Faktycznie, szczególnie w Andaluzji (dowiedz się więcej o tym pięknym regionie) tradycyjne białe tynki są zacierane szpachlą, ściany nierówne, a dachówki omszałe. I tak ma być! Dodajmy do tego jeszcze kraty w niewielkich oknach i otrzymamy tradycyjny styl andaluzyjski (albo neomudejar – jak nazywają go specjaliści). Ten styl wiele osób przeraża, ale całkiem sporej grupie naszych klientów się podoba. Zauważalny jest też od jakiegoś czasu bardzo ciekawy trend łączenia stylu bardzo nowoczesnego: białe tynki, proste formy, duże okna, szkło i metal z elementami stylu neomudejar właśnie. Wygląda na to, że kupującym hiszpańskie nieruchomości znudziła się już przewidywalna dość nowoczesność i zaczynają doceniać tradycję. Zresztą efektem takiego połączenia stylów są zwykle piękne budynki, wybudowane przy użyciu najnowszych technologii. Ich jakość w niczym nie ustępuje podobnym budynkom w innych częściach Europy i bardzo szybko znajdują nabywców.